piątek, 26 października 2012

#6

Ile razy w czwartym dniu pracy miałam ochotę strzelić dzieciaka w ucho, albo mu powiedzieć kilka dosadnych słów? Hmm, mniej więcej milion:) Ile razy go strzeliłam albo powiedziałam coś, czego bym żałowała? ANI RAZU tralalalaa :)  Panowanie nad sobą idzie mi coraz lepiej. Uwielbiam dzieci i nie chcę ich krzywdzić czy to jakimś gestem, czy słowem, dlatego w chwilach zwątpienia liczę szybko do dziesięciu w myślach....A kiedy dziesięć nie wystarcza to do dwudziestu :)
Praca niani jest ciężką pracą - dzieci są uparte, przekorne, są jajkiem mądrzejszym od kury.
Są też słodziakami, kiedy jedząc zupkę wymieniają całą rodzinę (łyżka za mamę, tatę, siostrę, kotka, kolegów, babcie, dziadka etc.) i pojawia się tam też Twoje imię - tak, za Ciebie też zje łyżkę, pamięta o Tobie :) I to bez podpowiadania! Serce mi wtedy mięknie!
I to jest jedna z tych chwil, dla których warto się męczyć.
zdjęcie z: http://images01.olx.pl/ui/18/75/84/1329577735_318947184_1-Zdjecia--Super-Niania-Profesjonalna-opieka-pielegnacyjna-i-edukacyjna-.jpg

poniedziałek, 22 października 2012

#5

Nie ma to jak malutkie zakupy w Rossmanie:)
Dezodorant garnier mineral, mydełko w płynie isana miód i mleko i maseczki z Rival de Loop też miód i mleko. Buzia po tych maseczkach jest super mięciutka i promienna - szczerze polecam!:) Aktualnie są w promocji za 1,19zł!
Mój maluch robi furorę wśród pań ekspedientek, każda go pyta jak ma na imię, czy jest grzeczny etc. :) Zaczynam go akceptować takim jakim jest, minimalizuję sytuacje, w których działa mi na nerwy - między innymi dyskusje, w których on jest przeciw dla zasady. Staram się naprawdę, żebyśmy fajnie razem spędzali czas i pomalutku widzę rezultaty:) Poza tym od rodziców słyszałam, że jest ostatnio grzeczniejszy, może to mój udział? Chwalę go kiedy zasługuje, dużo mu tłumaczę... Zobaczymy co będzie dalej:)
Halo, jest tu kto?

piątek, 19 października 2012

#4

Ekskjuzmi, kiedy ten tydzień zleciał? Już piątek, pora się szykować na zajęcia.
Pogoda cudna, napędza mnie do działania wobec czego za chwilę biorę się do pisania kawałeczka przynajmniej pracy mgr:)
Odwiedziłam wczoraj mojego poprzedniego łobuza, którym się opiekowałam :) Było dużo śmiechu czyli to co lubię :) Ale te dzieci rosną! Powstał też pomysł, żebym kiedyś została tam na noc na pogaduchy w babskim gronie - z mamą tego łobuza i ich kochaną sąsiadką (mamą dwójki urwisów). Naprawdę się do nich wszystkich przywiązałam, w końcu to dwa lata znajomości:) Fantastycznie tak wrócić do miejsca, w którym wszyscy serdecznie mnie witają...
Życzę Wam tego, żebyście znajdowali wokół siebie tak miłych, ciepłych ludzi!

poniedziałek, 15 października 2012

#3

Cześć!
Ale dzionek, co? Piękne słońce, ciepełko - od razu chce się działać i żyć :)
Niestety mi się dziś przez ponad godzinę żyć nie chciało - niesamowicie mocny ból brzucha :/ Myślałam, że zemdleję, a uwierzcie mi, że niełatwo mnie doprowadzić do takiego stanu. Jeszcze nigdy nie straciłam przytomności! (napisała, i zemdlona osunęła się na ziemię hi hi hi)
Dziecko w pracy było niemalże znośne, a to ogromny postęp. Oczywiście, nie obyło się bez dyskusji w stylu "jajko mądrzejsze od kury", ale chyba się do tego przyzwyczajam i przestaje mnie to irytować. Szczególnie osłabiło mnie stwierdzenie "no coś ty, nie boli cię brzuch!":) kiedy byłam bliska dzikiego wrzasku z bólu. Dostałam też w ramach lekarstwa ukochaną maskotkę dzieciaka - to było naprawdę słodkie:)
Kurde, wychodzi na to, że mogę sobie narzekać na to dziecko, a ono dla równowagi robi coś uroczego.
Ciągle ćwiczę się w cierpliwości, uczę dzieciaka nie mówić do mnie "masz mi to podać/masz sprzątać/masz....". Zauważam postępy w obu sprawach:)
Mam dziś fantastyczny humor - w końcu kupiłam narzutę (już się wyprała i schnie) na łóżko pasującą mi kolorem do połowy ścian, oraz poduchę pod kolor drugiej połowy pokoju. Niniejszym ogłaszam wszem i wobec - PEPCO rządzi!
(http://iczka.files.wordpress.com/)

Życzę przyjemnego wieczoru, jeśli ktokolwiek tu zagląda:)

sobota, 13 października 2012

#2

Zacznę dziś pesymistycznie, gdyż cierpię z powodu "babskich spraw":( Na szczęście piątkowe i sobotnie zajęcia nie trwały do tradycyjnych późnych godzin, więc mam jeszcze trochę czasu dla siebie:) Zmywanie, odkurzanie i robienie się na bóstwo - spotkanie z facetem :) Jestem mega śpiąca, to chyba aura jesienna tak na mnie działa - co roku o tej samej porze jest to samo. Jak tu cokolwiek sensownego robić, kiedy myśli błądzą w okolicy łóżka, podusi i kołderki?
Zostawiam Was ze zdjęciem sypialni, w której czułabym się jak w niebie:)
(ze strony mydeco.com)

Miłej soboty!

czwartek, 11 października 2012

Knock knock!

Cześć wszystkim!
Jestem nianią, studentką i szczęśliwą partnerką. Poza tym jestem molem książkowym i zawsze marzyłam o napisaniu własnej książeczki. Jednak moje warunki życiowe, jak przystało na XXI wiek, pozwalają na pisanie książki wirtualnej - bloga. Może książka to określenie "lekko na wyrost"? A co mi tam, zaszaleję. Blog to zaledwie rodzaj pamiętnika, chociaż czasem rodzi się z tego książka (patrz przypadek Kominka:))
Lubię czytać, lubię pisać, podobno nawet jestem w tym niezła (oho, teraz oczekiwania ewentualnych czytelników urosły do wysokości Pałacu Kultury...) - w pisaniu oczywiście. W czytaniu jestem na pewno niezła, bo pochłaniam książki w całkiem szybkim tempie.
Założyłam bloga, bo potrzebuję przestrzeni do pisania o swojej pracy. A jest o czym pisać, bo dzieci mimo całego swojego niewątpliwego uroku i całej swojej słodyczy potrafią być wnerwiające. Nie mam zamiaru owijać w bawełnę, tego bądźcie pewni.
No to start!