piątek, 26 października 2012

#6

Ile razy w czwartym dniu pracy miałam ochotę strzelić dzieciaka w ucho, albo mu powiedzieć kilka dosadnych słów? Hmm, mniej więcej milion:) Ile razy go strzeliłam albo powiedziałam coś, czego bym żałowała? ANI RAZU tralalalaa :)  Panowanie nad sobą idzie mi coraz lepiej. Uwielbiam dzieci i nie chcę ich krzywdzić czy to jakimś gestem, czy słowem, dlatego w chwilach zwątpienia liczę szybko do dziesięciu w myślach....A kiedy dziesięć nie wystarcza to do dwudziestu :)
Praca niani jest ciężką pracą - dzieci są uparte, przekorne, są jajkiem mądrzejszym od kury.
Są też słodziakami, kiedy jedząc zupkę wymieniają całą rodzinę (łyżka za mamę, tatę, siostrę, kotka, kolegów, babcie, dziadka etc.) i pojawia się tam też Twoje imię - tak, za Ciebie też zje łyżkę, pamięta o Tobie :) I to bez podpowiadania! Serce mi wtedy mięknie!
I to jest jedna z tych chwil, dla których warto się męczyć.
zdjęcie z: http://images01.olx.pl/ui/18/75/84/1329577735_318947184_1-Zdjecia--Super-Niania-Profesjonalna-opieka-pielegnacyjna-i-edukacyjna-.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz